
Muzyka. Przez moje niemalże trzydzieści lat obcowania z nią, trudno mi ją określić tak po prostu, słowami. Dźwięki, interwały, harmonie, to tylko terminy ... surowe jak tatar - dla niektórych wykwintne danie - dla mnie wysublimowana egzotyczność. Nie znaczy to oczywiście, że jestem zwolenniczką odgrzewanych półproduktów. Te pozostawię zagubionym w chałturzeniu muzykom-hurtownikom. Muzyka nie może być przecież od tak odtworzeniem zapisu nutowego na klawiaturze, nawet Steinway’a. Ona musi nieść coś za sobą - opowieść, historię, prozę życia, jego dramat i komedię. Muzyka dla mnie musi być …
zdarzeniem.
c.d.n.




